Coraz częściej otrzymuję zapytania dotyczące problemów związanych z wdrożeniami metodyki Scrum na szerszą skalę. Przez "szerszą" mam na myśli transformację organizacji (firm, departamentów) 50-250 osobowych, często rozproszonych, czy to pomiędzy piętrami, budynkami, miastami, czy po świecie. Zwykle zespoły te zajmują się zarówno rozwijaniem oprogramowania (wytwarzaniem nowych funkcjonalności) jak i utrzymaniem tego co już opracowano i wydano klientowi (klientom) wcześniej (w ekstremalnych przypadkach kilkanaście lat temu). Można zatem założyć, że mamy do czynienia z organizacjami o ustabilizowanych metodach działania (nawet jeśli to "ustabilizowanie" oznacza chaos), ustalonej strukturze organizacyjnej, nazewnictwie stanowisk służbowych oraz wypracowanych na przestrzeni lat procesach wytwórczych, technologii, relacjach, polityce wewnętrznej itd.